Połowa października za nami, podobnie jak kolejny tydzień. Tym razem trzeba jednak pisać ostrożniej, bo cisza i cicho sza.

Sprawdź i przeczytaj pozostałe felietony

Marcin Kowalski

Postaram się slalomem omijać wątki, które ktoś mógłby uznać za wątpliwe pod kątem politycznym.

Swoją drogą, czy namawianie do pójścia na wybory jest łamaniem ciszy wyborczej? Zdaje się, że nie. Jeśli więc czytacie ten tekst, ale nie byliście jeszcze dopełnić tego obywatelskiego obowiązku, to z głębi mojego Kowalskiego serca namawiam – idźcie i głosujcie jak uważacie za słuszne, nieważne na kogo. Ale pokażcie, co czujecie. Weźcie przyszłość kraju we własne ręce. Taka okazja nie zdarza się często.

I to tyle, jeśli chodzi o ten temat ode mnie.

Wracamy do przeglądu tygodnia. Czy działo się coś ciekawego? Zawsze się dzieje, wszystko jest tylko kwestią tego, co nas interesuje.

Dowiedzieliśmy się na przykład, że Zduńska Wola już niedługo przejdzie dużą transformację. Wizualną i funkcjonalną. Pamiętacie o deptaku na Placu Wolności albo o pomoście na Kępinie? Otóż udało się pozyskać dofinansowania na ten cel, dzięki czemu oba te projekty przechodzą powoli do realizacji.

Nie będę się znów rozpisywać, dlaczego deptak i zmianę organizacji ruchu na Placu Wolności uważam za krok w dobrym kierunku. Tydzień temu poszło na to prawie pół felietonu.

Ciekawym konceptem jest za to pomost, który ma pojawić się na Kępinie. I coraz bardziej podoba mi się, jak wygląda tamta okolica. Kiedyś zapomniana przez mieszkańców, władze i chyba wszystkich bogów, teraz staje się atrakcyjnym miejscem do spędzania wolnego czasu. Jeszcze tylko zorganizujmy tamtejszym wędkarzom transfer w inne miejsce i będzie świetnie.

Oprócz Placu Wolności i Kępiny, zmienić ma się także szpital. Tutaj mam problem, żeby odnieść się do tych informacji w jednoznaczny sposób. Pieniądze na dwa oddziały są. Na nową karetkę też są. Super. I to są dobre informacje, naprawdę!

Ale…

Szpital w Zduńskiej Woli jest kulą u nogi powiatu od wielu lat. Niezależnie od przypływów i odpływów politycznych, nie znalazł się jeszcze śmiałek, który potrafiłby pokonać tego złego smoka, który przepala wszystko, co się do niego przyniesie.

Potrzeba tu naprawdę tęgiej głowy do tego, żeby wydźwignąć tę placówkę do poziomu, w którym mieszkańcy będą chcieli się w niej leczyć. W którym będą traktowali ją jako placówkę pierwszego wyboru.

Nie jestem pewien czy wystarczy rozbudować oddziały i kupić karetkę. Problem leży znacznie głębiej.

Zostawmy te sprawy mądrzejszym i idźmy dalej. Mieliśmy po drodze również święto miasta, lub, jak to nazwała na swoim profilu facebookowym biblioteka miejska, „imieniny miasta” (podoba mi się to określenie). Każdy powód jest dobry, żeby spotkać się pod pomnikiem, złożyć kwiaty, zapozować do zdjęcia mediom. A potem rozejść się i zapomnieć, że to, co naprawdę się liczy, to wspólna praca dla miasta i jego mieszkańców.

Podobnie zresztą można zrobić przy świętowaniu zakończenia remontu drogi, co też zdarzyło nam się w tym tygodniu. Dwukilometrowy odcinek pomiędzy Korczewem a Wólką Wojsławską w końcu jest przejezdny i znów można cieszyć się komfortową jazdą – czy to samochodem, czy rowerem. Jeśli jednak spodziewacie się ścieżki rowerowej albo chociaż chodnika… To musicie poczekać na nową drogę w centrum miasta, bo między Korczewem a Wólką ich nie uświadczycie.

Kolejny tydzień to też ciąg dalszy historii ze zdatnością do spożycia wody wodociągowej. Owszem, zduńskowolski sanepid wydał komunikat odnośnie ulic KEN i Sieradzkiej już w poniedziałek, dając znać że już wszystko w porządku. To, że ignorują moje pytania o to, co właściwie było nie tak, że aż beczkowóz był podstawiany, to już inna kwestia.

No i jak to mówią, coś się kończy, coś się zaczyna. Nasz sanepid ostatnio ma ręce pełne roboty z komunikatami, bo już w czwartek wydali kolejny. Tym razem dla ujęcia w Paprotni, więc kilka miejscowości w okolicy musi gotować wodę przed spożyciem. Ale tym razem przynajmniej mamy informacje, co się zadziało.

Nie zapominamy też oczywiście o kulturalnych aspektach ostatnich dni.

Dwoje Karszniczan zostało odznaczonych medalami za zasługi dla Zduńskiej Woli, a w liceum plastycznym rozpoczęła się nowa wystawa poplenerowa uczniów tej placówki. Jeśli chcecie obejrzeć parę naprawdę fajnych obrazów, zajrzyjcie do szkolnej galerii „Na rogu”.

Piątkowe popołudnie to również powód do świętowania, a już na pewno dla siedemnastu par, które zostały w zduńskowolskim ratuszu odznaczone medalami za długi staż małżeński. Pięćdziesiąt lat po ślubie, to faktycznie (i to zupełnie szczerze) powód do tego, żeby wręczać medale. Powinniśmy takie rzeczy świętować z jeszcze większą pompą i dawać przykład innym, jak to wszystko powinno wyglądać. Świat byłby zdecydowanie piękniejszy!

Dojechaliśmy w ten sposób do weekendu. Sobota i niedziela stoją pod znakiem wyborów, ale już jutro będziemy powoli wracać do normalności. Nacieszmy jeszcze oczy mediami wolnymi od politycznych nagonek, bo wrócą już niebawem. Albo lepiej: wykorzystajmy spokojny dzień na to, żeby spotkać się z rodziną i najbliższymi. Rozmawiajmy i cieszmy się spokojnym dniem. I rzecz jasna, idźmy na wybory. Cieszmy się słońcem!

Redakcja przypomina: opublikowane teksty prezentują wyłącznie poglądy ich Autorek i Autorów, nie należy ich utożsamiać z poglądami redakcji. Tak samo jak opinie, komentarze wyrażane w publikowanych artykułach nie odzwierciedlają poglądów redakcji i wydawcy, a mają charakter informacyjny.